Jak producenci leków drenują Twój portfel?

Gdy wygasa ochrona patentowa na lek oryginalny do walki o rynek stają producenci leków generycznych. Prawo rynku jest nieubłagane – ceny leków pikują w dół. Wydawać by się mogło, że substytucja generyczna to  dla pacjentów dobry trend – nowa cząsteczka staje się dostępna dla każdego i nie obciąża portfela. Okazuje się jednak, że producenci nie zgadzają się tak łatwo na wielomilionowe straty na skutek wygaśnięcia patentów i prowadzą działania, które mają na celu jedno…odebrać choremu jak największą ilość pieniędzy.

money-943761_1920

Jednym z takich nieuczciwych chwytów jest wprowadzenie do obrotu leku generycznego w stosunku do swojego leku oryginalnego jeszcze przed wygaśnięciem jego ochrony patentowej.  Producent leku innowacyjnego w obliczu nieuchronnego spadku sprzedaży wykorzystuje regułę pierwszeństwa starając się uprzedzić zalanie rynku lekami generycznymi. Zarejestrowanie generyku własnego leku oryginalnego ma na  celu utrwalenie w świadomości lekarzy i pacjentów “nowej” marki i zapewnienie sobie dalszego strumienia dochodów. Producenci leków doskonale zdają sobie sprawę, że większość lekarzy jest w stanie zapamiętać maksymalnie trzy nazwy handlowe tego samego związku chemicznego, więc utrwalenie w pamięci leku oryginalnego i “pseudogeneryku” tej samej produkcji jest już sporym sukcesem.

Inną metodą na zaskarbienie sobie lojalności lekarzy i pacjentów jest łączenie dobrze znanych substancji leczniczych w produkty dwu- i trzyskładnikowe. Procesowi rejestracyjnemu towarzyszy rozszerzanie wskazań na ulotce, tak by konsument czy osoba przepisująca leki miała wrażenie, że nowy produkt danej firmy jest innowacyjny i cechuje go szeroki margines terapeutyczny. Często nowy produkt dawkuje się 1x, a nie 2x dziennie. Za “wmawianą” pacjentowi przez świat medyczny wygodą stosowania kryje się wyłącznie aspekt ekonomiczny. Często pacjent za wygodę stosowania płaci kilkunastokrotnie więcej niż dotychczas.

Koronnym przykładem takich działań jest historia doskonale znanego leku zawierającego w swoim składzie acenokumarol, który został wyparty przez “nowe” leki przeciwzakrzepowe – dabigatran i rywaroksaban. Oba jeszcze przed wprowadzeniem do obrotu były szeroko reklamowane jako wygodniejsza alternatywa dla “starych leków przeciwzakrzepowych”, których stosowanie wymagało comiesięcznej wizyty w przychodni i pomiaru współczynnika czasu protrombinowego. Za wygodę jednak należało słono zapłacić – pierwotny acenokumarol był refundowany i kosztował 3,20 zł, podczas gdy miesięczna kuracja lepszymi, “zdrowszymi” i “wygodniejszymi”  lekami przeciwzakrzepowymi od zachodnich sąsiadów kosztowała bagatela 150zł!  Marketingowa machina nie zatrzymała się jednak ani po doniesieniach o śmierci 256 osób stosujących nowe leki przeciwzakrzepowe (o czym było głośno nawet w polskich mediach), ani o tym, że badania kliniczne poprzedzające wprowadzenie leków do obrotu były fałszowane.

Na nieuczciwych zagrywkach farmaceutycznych karteli cierpi nie tylko zdrowie pacjenta, ale również kondycja finansowa płatnika, którym jest Państwo. Jak wiadomo wewnątrz resortu zdrowia dochodzi do tarć grup interesów, którym zależy na tym, by relatywnie drogie leki trafiały na refundacyjne listy. Bo skoro nie uda się oskubać pacjenta, zawsze można oskubać publicznego ubezpieczyciela

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s